|
|
| 16.10.2010 :: 12:57 |
Komentuj (0) |
Babowa mobilizacja: no to kiedy bedziecie u mnie w Kraku? Poki co pasuja mi wszystkie weekendy, poza obecnie trwajacym ;-) Piszcie, jesli wodka ma sie dostatecznie schlodzic!
[M.]
|
| 03.10.2010 :: 17:02 |
Komentuj (0) |
Chyba nigdy jeszcze sie tak nie dygalam przed poczatkiem roku akademickiego! No i mam wreszcie odpowiedz na pytanie, czy ktos bardziej od studentow nienawidzi pazdziernika: tak, wykladowcy...
[M.]
|
| 01.06.2010 :: 19:15 |
Komentuj (0) |
Tia... zanim sie pójdzie do pracy dobrze poszukać w necie opinii o pracodawcy... http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5679814
o.
|
| 22.05.2010 :: 10:53 |
Komentuj (1) |
Pamiętacie, jak wszyscy ciskali gromy na panią C. za zadanie zbudowania modelu stożka / walca czy cototam było? No to mogło być gorzej... ;) http://www.matematyka.wroc.pl/system/files/u9/kop_geod_fot_01.jpg
o.
|
| 24.03.2010 :: 19:52 |
Komentuj (3) |
W poszukiwaniu dwóch bliźniaczych prezentów które miałyby znamiona śląskości albo chociaż polskości a nie trąciłyby cepelią (trącą), weszłam dziś pierwszy raz od dawna do Ślązaka (bo gdzieżby indziej po to) ze wspomnieniami kilku stoisk z upominkami. W głębi pasmanterii jakiś stojak z kubkami i czymś pluszowym, więc wbijam. I nagle - obrót dookoła - z jednej strony regał po sufit z wielkimi, pluszowymi penisami - z drugiej strony to samo, a z trzeciej zza lady za taką samą wystawką wynurza się sprzedawczyni. Trafiłam przypadkiem do sex-shopu? Dwa kroki w tył żeby sie upewnić na napisie, nie - "prezenty - upominki".
Polecam, na parterze do schodów i w lewo ;)
O.
|
| 20.01.2010 :: 11:29 |
Komentuj (3) |
Mając do napisania na jutro 10 stron mojej pracy mgr (tak - jestem na czwartym roku), postanowiłam najpierw się zrelaksować (od czegoś trzeba przecież zacząć)i patrzcie co znalazłam:
15.10.2005 :: 11:53
moja babcia przechodzi maly kryzys... teraz do niej doszlo (kiedy zgodzila sie dofinansowac moj wyjazd na wschod), ze nie bede lekarzem, prawnikiem czy ekonomista, tylko rosjoznawca ( jak dobrze pojdzie oczywiscie) i jedyna swietlana przyszloscia jaka sie przede mna rysuje to wlasnie bladzenie po wschodzie... ja tam nie mam nic przeciwko, jeszcze tylko przystojny rosjoznawca (wzglednie arabista lub filolog serbski) do pary:D...
K.
Minęło 5 lat, autorkę prosimy o komentarz B-)
[a]
|
| 13.12.2009 :: 23:05 |
Komentuj (5) |
Bo z pierniczkami to jest tak:
Najdzie człowieka wena na robienie pierniczków. Przygotuje sobie wszystko, wyrobi ciasto, powycina tysiąc pierniczków, a wycinając je będzie miał w głowie tysiąc pięćset sto dziewięćset pomysłów, jak ładnie je udekorować. Wypieką się pięknie te pierniczki, a w czasie wypiekania człowiek cały czas rozkoszuje się wizją najpiękniej na świecie przystrojonych pierniczków.
Aż w końcu przychodzi moment strojenia pierniczków. I nagle, kiedy w ciągu 40 minut udało się człowiekowi wystroić aż 7 pierniczków, a efekt jest taki, że każdy z 7 pierniczków wygląda jakby go wystroiło 7-letnie dziecko, to człowiek stwierdza, że fuck it, pozostałe 1000
minus 7 pierniczków może pozostać gołe.
Ważne, że wyszły jadalne.
Tak więc: mission pierniczki accomplished.
P.
|
| 13.12.2009 :: 21:20 |
Komentuj (0) |
Dialogi nad pracą, czyli "możecie liczyć na przyjaciół, pomogą wam"
Ja (z rezygnacją): Pisanie magisterki jest beznadziejne.
R. (z przekonaniem): Albo Ty jesteś beznadziejna.
kurtyna
J., nadal niemająca nic do pokazania promo
|
| 07.12.2009 :: 01:01 |
Komentuj (0) |
Z refleksji przedswiatecznych.
Kobieta lubi wszystko. Mozna jej kupic: czekolade, dvd, ksiazke, kosmetyk, ubranie, torebke, pasek, bizuterie, akcesoria, bielizne, gadzet kuchenny... Cokolwiek.
Pytam sie co lubi mezczyzna.
Odpowiedz:
Mezczyzna lubi kobiete!
:-)
M.
|
| 07.12.2009 :: 00:44 |
Komentuj (0) |
No to ja polece cytatem, skoro glownie na tym nawet magisterka sie opiera.
Rok dyplomowy sam się prosi o podsumowania. Koniec roku też. Wprawdzie jeszcze nie przebieralam sie za krolika, ale i nie sadze zeby byly jakies bale. Filologie konczy sie po cichu i z pilnie skrywanym wstydem. Ze to filologia byla. No bo po co, na Boga zywego.
Mija właśnie piąty z czterech bezproduktywnych (?) lat na moim (dobrym podobno) uniwersytecie. Bezproduktywnych w zasadzie w cudzysłowiu, bo wypełnionych ciagłą, morderczą produkcją nikomu do niczego niepotrzebnych prac. W sumie cos sie tam udalo, jakies wyjazdy byly, ale zeby sie bylo czym teraz chwalic to juz nie bardzo. No, filologia po prostu prosze panstwa. Nie nalezy teraz stawiac zbyt duzych wymagan jak sie samemu wiedzialo co sie wybiera. O.
Dodatkowy akapit: aspekt finansowy. Bo kasa potrzebna jest. Stypendium doktoranckie wynosi 1000 zl. Jeknelam. Dostaja je 2 osoby z 30. Drugi jek. Ale to nie koniec. Praca tez jest. Super. Za 2 tysiace. Jek? Okrzyk bolu? Ryk wrzasku? No co? Co ja mam powiedziec? I za co sie ¨usamodzielnic¨?
M.
|
| 06.12.2009 :: 19:55 |
Komentuj (1) |
Rok dyplomowy sam się prosi o podsumowania. Koniec roku też. A od kiedy przebrałam się na pierwszy i ostatni bal architekta na którym byłam za królika z kapelusza (tematem był "cyrk") mam wrażenie, że mogę sobie pozwolić na większy ekshibicjonizm.
Mija właśnie piąty z czterech bezproduktywnych (?) lat na politechnice śląskiej. Bezproduktywnych w zasadzie w cudzysłowiu, bo wypełnionych ciagłą, morderczą produkcją mniej lub bardziej abstrakcyjnych konceptów. Promotorkę już mam, ale podobno nie ma się co przejmować tym, że to promotorka "z odrzutu", bo i tak "pracę sie robi samemu". No to o co była ta walka przy wyborze.
Pracę trzeba zrobić do czerwca, żeby to wszystko miało jakiś sens. A tematu ciągle brak.
I właściwie na tym sceptyczny wpis można zamknąć ;) reszta zbyt niewiadoma, żeby marudzić na jej temat.
p.s. na balu była mała Aruba! już nie pamiętam, czy Ona ma "trwałą" od urodzenia, czy z wyboru? ;)
o.
|
| 09.11.2009 :: 20:56 |
Komentuj (13) |
30 stopni a jednak listopadowy spleen.
Kto zna odpowiedzi niech mi ich udzieli.
Koncza sie studia.
I co dalej?
Probowac doktoratu czy szukac roboty? a jesli roboty to jakiej? i gdzie?
Co robic zeby zarobic?
Kraj czy zagranica?
co zrobic ZE SOBA?
co ja tak naprawde chcialam?
CO JA TU TAK NAPRAWDE ROBIE???
echhh
M.
|
| 02.11.2009 :: 22:26 |
Komentuj (3) |
Jak z oliwek zielonych uzyskac oliwki koloru miedzianego w czarnej zalewie? - przepis
Nalezy zakupic oliwki w metalowej puszce (jedne z tanszych w supermarketach). Otwieramy puszke, czesc oliwek mozna skonsumowac. Uwaga, nie nalezy pozbywac sie zalewy, w ktorej plywaja w puszce oliwki. Otwarta puszke wstawiamy nastepnie do lodowki, do polki, do ktorej nie zagladamy zbyt czesto.
Po trzech miesiacach wyciagamy puszke et voila!!!
Oliwki nabraly od metalowej puszki pieknego koloru rdzy, a woda, w ktorej plywaly jest czarna! Efekt wizualny - pierwsza klasa!
Wasza gospodyni P.
|
| 30.10.2009 :: 01:42 |
Komentuj (2) |
primo: tak dawno tu nie pisalam, ze zapomnialam jakie jest haslo. ale juz sobe przypomnialam i ....
secundo: do notki sprowokowala mnie wscieklosc niewyobrazalna. Codziennie ktos kaze mi czekac na swoja decyzje - "dam Ci znac dzien/godzine/kwadrans przed". Nie moge sobie niczego planowac tylko czekam az ktos (a rozne sa te ktosie) sie zdecyduje na ostatnio chwile przyjechac badz nie, zrobic cos badz nie. Wiec skoro inni nie moga sie zawczasu decydowac, jak ja mam wiedziec czy w przyszle wakacje wyrobie praktyki i jesli tak to ile miesiecy! Tu i teraz mam wiedziec!? to jakis zart.
K.
ps. wybaczcie - to frustracja wynikajaca z zycia i z USOSa. Moze bardziej z tego drugiego:/
|
| 28.10.2009 :: 21:50 |
Komentuj (6) |
Z rozmow z Jamajka:
Cel pracy magisterskiej:
Jamajka: tytul mgr przed nazwiskiem
Ja: udowodnic starym ze nie na darmo ladowali we mnie 8 stow miesiecznie
a Wy, jakie macie cele magisterek? heheh
M.
|
|